Włodzimierz Cieński, Moskwa czy Halicz? Arcybiskup Andrzej Szeptycki a unia kościelna na ziemiach Rusi i Ukrainy, Wydawnictwo Bonżur!, Warszawa - Nowa Iwiczna 2026.
Mająca charakter eseju praca naukowa Autora powstała w drugiej połowie Jego życia, jako owoc własnych doświadczeń, a także studiów historycznych, lecz przede wszystkim długoletnich przemyśleń, jak sam zaznaczał, w czasie gdy już od wielu lat przebywał jako cysters-trapista w opactwie Notre-Dame de Grâce (Matki Bożej Łaskawej) w normandzkim Bricquebec, we Francji. Tam też spoczywa. „Oby – jak pisał Autor – tam, w niebie razem biskupi łacińscy i uniccy wymodlili dla swych następców drogę dialogu i pokojowego współżycia”. Edward Mier-Jędrzejowicz, Do Czytelnika
Moskwa czy Halicz? Oto jest pytanie, które przed czytelnikiem stawia Jacek Żurek, wydawca tekstu księdza Włodzimierza Cieńskiego OCSO, kapłana i mnicha, żołnierza Związku Walki Zbrojnej we Lwowie, więźnia we Lwowie i w Moskwie, duszpasterza polowego Polskich Sił Zbrojnych w Związku Sowieckim, Armii Polskiej na Wschodzie i II Korpusu, wikariusza generalnego biskupa polowego dla wojsk na Środkowym Wschodzie i we Włoszech, kapelana w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia w Wielkiej Brytanii, duszpasterza Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, cystersa-trapisty w Normandii – i wszędzie tam Polaka-patrioty. (...)
Publikacja księdza Włodzimierza Cieńskiego o ruchu ukraińskim jest subiektywną, ale opartą na solidnej wiedzy i osobistym doświadczeniu autora, refleksją nad rolą Cerkwi w rozwoju świadomości narodowej ruskiej a następnie ukraińskiej. Swój pogląd na te relacje przedstawił tak jak widział to zagadnienie, w trzech aspektach: z perspektywy historycznej, unijnej i prawosławnej. Perspektywę unijną postrzegał poprzez pryzmat postaci i działalności metropolity Andrzeja Szeptyckiego oraz z polskiego punktu widzenia. (...)
Autor pyta też o to, czy Moskwa zwycięży Halicz? To znaczy, czy rosyjska cywilizacja, nasiąknięta elementami kulturowymi ludów turańskich i stepowych, pokona cywilizację łacińską, obecną w tej części ziem ruskich, które utożsamiał Halicz, broniący się przed wpływami Moskwy i „zmoskwiczonego” Kijowa. (...) prof. Stanisław Nabywaniec, z Przedmowy
Oto więc myśl przewodnia [metropolity Szeptyckiego]; nawrócenie schizmatyków masowe z zachowaniem wschodniego obrządku, a stąd już wniosek prosty, że trzeba Unię wszelkimi siłami popierać, starać się ją wzmocnić i ożywić, by uczynić zdolną do pozyskania prozelitów, chociażby kosztem wielkich ofiar ze strony tych, którzy by radzi zerwać z tradycją wschodnią, do której czują odrazę, lecz dla idei powinni przy niej pozostać. Piękna to myśl, bez wątpienia, ale czy praktyczna? – I kiedyż nareszcie w czyn się przemieni? A tymczasem dusze rwą się do prawdy, a nad Unią, tym rzekomym złotym pomostem mającym kiedyś przyprowadzić schizmatyków na łono Kościoła, nieustannie, jak miecz Damoklesa, zwiesza się niebezpieczeństwo, aby, jak już nieraz przedtem bywało, nie stawał się i nadal w niejednem wypadku – pomostem w kierunku przeciwnym. Abp Piotr Mańkowski, Pamiętniki (1926)
Grał rolę wielkiego patrioty ukraińskiego, ale w duszy nie był Ukraińcem i nie dbał o dobro narodu ukraińskiego. Zachowywał się pasywnie i tolerował chorobliwy nacjonalizm ukraiński, by zjednać sobie opinię, ale bał się wystąpić i reagować przeciwko jego negatywnym skutkom, chyba że wtedy, gdy terroryści dobrali się już do jego dóbr. Kiedy decydowała się dola Ukrainy i narodu ukraińskiego, nie zajął zdecydowanego stanowiska, a wyjechał za granicę. Metropolita propagował ukrainizm, o ile był mu potrzebny, ale nie dał w swojej działalności pewnego, dokładnego, określonego kierunku ani narodowego ani politycznego. Bp Grzegorz Chomyszyn, Dwa Królestwa (1943)